Do trzech razy sztuka

Błonianka Błonie – Szydłowianka Szydłowiec 0 : 0

Żółte kartki: Skorża, Kudelski oraz Szewczyk, Kalbarczyk, Gnat, Suwara, Czarnota

Błonianka: Dwórzyński – Kij, Potocki, Skorża, Kudelski – Dawid Jarczak, Schamlewski, Wojnarowski (70′ Ozimek), Niezgoda, Polakowski (82′ Zdanowicz) – Sieński

Szydłowianka: Wieczorek – Suwara, Jakubczyk, Wiatrak, Szewczyk – Rogala (67′ Ziętkowski), Czarnota, Koniarczyk (60′ Leszczyński), Kalbarczyk, Gnat – Lewiński

Udało się. To chyba najważniejsza informacja jeśli chodzi o spotkanie z Błonianką. Konkretnie: w końcu udało się rozegrać to spotkanie. Nasz zespół do Błonia udał się w zaledwie 13-osobowym składzie, kontuzje z gry wyłączyły Millera, Menzhegę, Zagórskiego, Drożdżała, Jankowskiego, a za nadmiar kartek musiał pauzować Szyszka. Trener gospodarzy miał do dyspozycji 15 zawodników, w tym 2 bramkarzy. W efekcie to Błonianka miała więcej sytuacji bramkowych, ale na przeszkodzie stawał im nasz bramkarz oraz … kałuże, których na boisku było pełno. Mimo tego, to nasz zespół, konkretnie Lewiński, umieścił piłkę w siatce w 31 minucie, ale sędzia dopatrzył się spalonego

I połowa

Na początek oba zespoły po jednym niecelnym strzale z dystansu – najpierw w 2 minucie uderzał Wojnarowski, a w odpowiedzi po rozegraniu rzutu wolnego strzelał Lewiński. Oba uderzenie przeszły jednak 4-5 metrów nad bramką. Po kwadransie gry Błonianka zaczęła przejmować inicjatywę i stworzyła sobie pierwszą dogodną sytuację – centrował z prawej strony boiska Schamlewski, a nożycami niecelnie uderzył Wojnarowski. W 20 minucie powinno być 1:0 dla Błonianki, Schamlewski otrzymał idealne podanie z lewej strony, stojąc 9-10 metrów od bramki trafił w jej środek i piłkę do boku odbił Wieczorek. W 24 minucie Czarnota uderzył z rzutu wolnego, piłka odbiła się od muru i zmierzała do siatki, ale leciała dość wolnego i Dwórzyński zdążył wrócić. Chwilę później po niecelnym strzale z dystansu oddali Sieński oraz Czarnota. W 31 minucie na obrzeżach pola karnego Rogala zgrał piłkę do Lewińskiego, który lobem pokonał bramkarza gospodarzy. Arbiter boczny podniósł jednak chorągiewkę. Czy słusznie? Ciężko stwierdzić. W ostatniej akcji pierwszej połowy gospodarzy po stracie naszych zawodników w środku pola wyszli z kontrą 2 na 1, Sieński znalazł się oko w oko z Wieczorkiem, ale uderzył w … kałużę, piłkę złapał Wieczorek.

II połowa

W drugiej połowie strzelanie rozpoczął Krystian Kij, jego mocne uderzenie z ostrego kąta przeszło jednak obok słupka. W 56 minucie mieliśmy kontrowersyjną sytuację na połowie gospodarzy – szybki Lewiński minął dwóch rywali, wychodził sam na sam z bramkarzem, ale złapał go Skorża, który wiedział że nie ma szans go dogonić. Sędzia ukarał obrońcę tylko żółtą kartką. Gospodarze wychodzili z groźnymi akcjami, ale brakowało im ostatniego dogrania. Ich głównym zagrożeniem były dalekie wykopy Dwórzyńskiego i osamotniony Sieński, który potrafił oddawać strzały z różnych pozycji, często jednak przeszkadzała mu woda stojąca na murawie. Jeśli chodzi o nasz zespół w 66 minucie Kalbarczyk zagrał z rzutu rożnego na 6-7 metr, gdzie uderzał głową Wiatrak – nad bramką. Na kwadrans przed końcem Kij zagrał do Schamlewskiego, który płaskim uderzeniem z 16 metrów posłał piłkę tuż obok dalszego słupka. W 80 minucie powinno być 1:0 dla naszego zespołu – z rzutu wolnego centrostrzał oddał Czarnota, głową piłkę trącił Lewiński, ale świetnie interweniował bramkarz gospodarzy wybijając futbolówkę na rożnego.